Skąd u mnie pomysł na akwarystykę (cz.1)?

 

Krótka historia, wyjaśniająca dlaczego to właśnie akwarystyka stała się moim życiowym hobby. Przygodę rozpocząłem już w podstawówce kiedy po raz pierwszy mój ojciec wspomniał o swoim zbiorniku akwarystycznym kiedy był jeszcze dzieckiem. Zainspirowany kilkoma opowieściami o zbrojniku niebieskim i bojowniku syjamskim wpadłem na pomysł utworzenia domowego baniaka słodkowodnego. Początkowo akwarium niespecjalnie kojarzyło mi się z wodami Amazonki, a bliżej mojej wyobraźni leżały kolorowe rybki z filmów przyrodniczych o rozbudowanych sieciach raf koralowych.

Tak czy inaczej - pomyślałem, że wezmę się za siebie i już w wieku 6 lat postawiłem pierwszy 112 litrowy zbiornik. Szczerze mówiąc ojciec sam niewiele pamiętał z prowadzenia akwarium słodkowodnego, nie mniej dał mi podstawy, o które mogłem się już skutecznie oprzeć. Z perspektywy małego chłopca najważniejszą rybką stał się wcześniej przeze mnie wspomniany zbrojnik niebieski, który był według mnie jedynym sposobem na skuteczną walkę z glonami.



Nieco rozczarowany charakterystyczną dietą ryby rozstawiłem ją w spokoju, skupiając się na podwodnej hodowli danio pręgowanego. Dalej uważam, że to cudowne ryby o niecodziennych walorach wizualnych. Jestem wielkim fanem ich zwinnych wąsów, ale nie o tym. Z czasem przywędrowała do mnie pierwsza literatura. Właściwie to sam zastanawiam się dlaczego to ona nie stała się punktem wyjściowym przy zgłębianiu wiedzy z akwarystyki słodkowodnej.

Czytałem dużo o domowej hodowli rybek

Chyba za bardzo zaufałem wiedzy ojca. Tak czy inaczej pierwszą lekturą, od której rozpocząłem były chyba poradniki podrzucane do akwariów, filtrów i pokarmów, będące zwyczajnymi reklamówkami nowych produktów znanych producentów. To właśnie dzięki nim poznałem podstawowe zasady wymiany wody w zbiorniku i branie odpowiedzialności za dietę rybek. Z czasem przyszły jakieś inne lektury mniejsze i większe, ale najistotniejsza w mojej edukacji stała się pozycja Jana Landowskiego i Zbigniewa Wolińskiego "Akwarium". Pełniła funkcję kompletnej bazy wiedzy, do której mogłem regularnie zaglądać i choć czasy, w których została spisana minęły bezpowrotnie i dziś klejenie akwariów jest już abstrakcją - nadal uważam, że to jedna z najlepszych (o ile nie najlepsza) lektura, którą powinien przeczytać każdy miłośnik podwodnego świata ryb akwariowych.

 

Wszystkie prawa dotyczące zamieszczonych na stronie treści są zastrzeżone | Strona główna